Szeroko na wąskiej
Ostatnim tchnieniem,
używam liter zbiorów.
Zanim odejdę,
pracuję dla kolorów.
Jak nazwać uczucie,
co czuję w tej chwili?
To ból, lecz przyjemny,
wykuty na szyi.
To odbicie dnia
i patrzenie na to.
To w zimie głębokiej
spojrzenie na lato.
I czuję tą chwilę
i nie chcę już zmiany.
Długopis i kartka,
na zawsze oddany.
Stawiane me kroki,
odbiły się echem.
A z płaczu żywego,
skończyło się śmiechem.
Nie chcę być znany,
ani kochany.
Odpływam w tej chwili,
uleczając rany.
Wszystkiego o sobie
nie powiem Ci bracie.
Spoglądam z okiennic
w piżmowej chacie.
Przeminie ta chwila
i postawię kroki.
Czasem jestem wąski,
a czasem szeroki.


Komentarze
Prześlij komentarz